Od początku kampanii taryfowej upłynęło już 9 miesięcy. Część przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych nadal jednak nie uzyskała zatwierdzenia nowych taryf. Spór z regulatorem koncentruje się w wielu przypadkach na zasadach obliczania terminu 45-dniowego na wydanie decyzji taryfowej. Część spraw trafiła finalnie do sądu administracyjnego, a w ostatnich tygodniach pojawiły się pierwsze rozstrzygnięcia.

Przypomnijmy, że zgodnie z przepisami ustawy z dnia 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków (dalej „u.z.z.w.”), organy regulacyjne zobowiązane są do załatwienia spraw taryfowych w terminie 45 dni. W tym czasie, regulator winien ocenić projekt taryf i uzasadnienie, a także poddać analizie zmiany warunków ekonomicznych wykonywania przez przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne działalności gospodarczej, w tym marżę zysku, oraz zweryfikować koszty taryfowe, pod względem celowości ich ponoszenia w celu zapewnienia ochrony interesów odbiorców usług przed nieuzasadnionym wzrostem cen (art. 24c ust. 1 u.z.z.w.).

Na wypadek niewydania przez organ decyzji w terminie, ustawodawca przewidział określone skutki prawne w postaci wejścia taryf w życie, z momentem upływu 120 dni od dnia doręczenia ich projektu organowi regulacyjnemu wraz z wnioskiem o zatwierdzenie (art. 24f ust. 2 u.z.z.w.).

O problemach jakie wygenerować może regulacja w praktyce informowaliśmy już lipcu 2020 r. w artykule pt. „Taryfowa udręka” autorstwa mec. Łukasza Ciszewskiego, wskazując na potrzebę dokonania ewentualnych zmian legislacyjnych. 

Już kilka miesięcy wcześniej - w kwietniu 2020 r. Naczelny Sąd Administracyjny zauważył bowiem, że termin 45-dniowy na załatwienie sprawy w przedmiocie zatwierdzenia taryf ma charakter materialny. W związku z tym, nie może być on ani przekroczony, ani przedłużony czy skrócony. Po jego upływie organ nie może wydać decyzji (zob. wyrok NSA z dnia 16 kwietnia 2020 r., sygn. akt I GSK 514/20). Sąd nie wypowiedział się jednak wyczerpująco co do zasad obliczania terminu. To niedopowiedzenie spowodowało, że problem wręcz wybuchł w trakcie kampanii taryfowej, gdy regulator „zasypany” wnioskami nie był w stanie zakończyć  jednocześnie ogromnej liczby postępowań.

W postępowaniach taryfowych, w których pojawił się wątek przekroczenia terminu 45-dniowego, organy regulacyjne wszelkimi możliwymi sposobami starały się zanegować skutek w postaci wejścia w życie taryf na podstawie art. 24f ust. 2 u.z.z.w. Czynią to zresztą nadal, niezależnie od okoliczności jakie mają miejsce w toku konkretnego postępowania.

Jak się wydaje, poza sporem jest ustalanie początkowego momentu biegu terminu. Choć regulatorowi w pojedynczych przypadkach zdarza się nadal forsować koncepcje odmienne, orzecznictwo dość jednolicie przyjęło za wyrokiem NSA z dnia 16 kwietnia 2020 r. (sygn. akt I GSK 514/20), że termin 45-dniowy liczony jest od przedłożenia organowi wniosku pozbawionego braków formalnych i kompletnego tj. „zawierającego informacje wymagane u.z.z.w., w szczególności jej art. 24b ust. 4 – 7”. Potwierdzają to zresztą najnowsze wyroki, w których termin obliczany jest od momentu, gdy regulator dysponował wnioskiem, projektem taryf, uzasadnieniem oraz załącznikami określonymi enumeratywnie w art. 24b ust. 6 u.z.z.w.

Kluczowe okazują się dalsze losy terminu i zasady jego obliczania.

WSA w Warszawie: Przy obliczaniu czy został zachowany termin do załatwienia sprawy należy uwzględnić również okresy podlegające wyłączeniu, na podstawie art. 35 § 5 k.p.a.

We wrześniu 2020 r. WSA w Warszawie wydał wyrok (sygn. akt V SA/Wa 1714/19), który zapoczątkował tzw. koncepcję „efektywnego czasu procedowania”. Na jej gruncie, przy obliczaniu czy został zachowany termin 45-dniowy z art. 24c ust. 1 u.z.z.w., należy uwzględnić okresy podlegające wyłączeniu, na podstawie art. 35 § 5 k.p.a., ponieważ wyznaczony przez ustawodawcę czas dla dokonania danej czynności procesowej, to czas efektywny, jakim powinien dysponować organ załatwiający sprawę.

Zgodnie z przywołanym art. 35 § 5 k.p.a.: „Do terminów określonych w przepisach poprzedzających nie wlicza się terminów przewidzianych w przepisach prawa dla dokonania określonych czynności, okresów doręczania z wykorzystaniem publicznej usługi hybrydowej, o której mowa w art. 2 pkt 7 ustawy z dnia 18 listopada 2020 r. o doręczeniach elektronicznych (Dz. U. poz. 2320), okresów zawieszenia postępowania, okresu trwania mediacji oraz okresów opóźnień spowodowanych z winy strony albo przyczyn niezależnych od organu.”.

Jak sąd administracyjny przenosi swoje stanowisko na praktykę spraw taryfowych, obliczając terminy w poszczególnych postępowaniach? W najnowszych rozstrzygnięciach uznaje, że:

  1. Każde wezwanie regulatora do przedłożenia informacji lub dokumentów w toku postępowania wyjaśniającego „wstrzymuje” bieg terminu 45-dniowego tj. okres od daty wysłania wezwania przez organ do dnia udzielenia odpowiedzi przez przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne – nie jest uwzględniany przy obliczaniu terminu.
  2. Na bieg analizowanego terminu wpływ ma również zawiadomienie o zakończeniu postępowania z art. 79a k.p.a., a do 45 dni nie wliczamy okresu wyznaczonego stronie przez organ na wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań, w którym przedsiębiorstwo może przedłożyć dodatkowe dowody celem wykazania spełnienia przesłanek do zatwierdzenia taryf.

Analogiczne zapatrywania WSA w Warszawie wyraził w ostatnim czasie m.in. w wyroku z dnia 21 września 2021 r. (sygn. akt V SA/Wa 4078/21).

Jakkolwiek stanowisko to jest dyskusyjne, dalsze kształtowanie się linii orzeczniczej w sposób zaprezentowany powyżej, będzie miało niebagatelne znaczenie dla spraw taryfowych. Jeśli przyjmiemy, że organ regulacyjny może w sposób dowolny określić w wezwaniu termin na przedłożenie dodatkowych informacji lub dokumentów (a także wystosować do przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego dowolną liczbę takich wezwań), a wezwania te wpływają na bieg terminu na wydanie rozstrzygnięcia, to dojdziemy do wniosku, że możliwe jest dowolne i swobodne kształtowanie przez regulatora terminu na załatwienie sprawy. 

Innymi słowy, regulator będzie miał instrumenty, aby skutecznie oddalić w czasie upływ terminu 45-dniowego. Nie jest to zresztą tylko wizja przyszłości i perspektywa kolejnej kampanii taryfowej. Już teraz w toku są postępowania administracyjne, jak też sądowoadministracyjne, w których organy regulacyjne wzywały kilkukrotnie przedsiębiorstwa o przedkładanie kolejnych dokumentów (nierzadko niezwiązanych kompletnie z taryfami), czy przykładowo wyznaczały niespotykanej dotąd długości terminy na zapoznanie się z aktami sprawy czy wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów. Nieokreślenie przez sądy administracyjne jasnych granic dla opisanych praktyk regulatora wygeneruje z pewnością kolejne spory.

W sprawie terminu 45-dniowego z art. 24c ust. 1 u.z.z.w. najpewniej wypowie się w niedalekiej przyszłości Naczelny Sąd Administracyjny. O dalszych losach przedstawionego zagadnienia będziemy informować na bieżąco.

Ostatnie wpisy

Początek biegu zasiedzenia służebności przesyłu

Orzecznictwo

Pomimo tego, iż art. 3051 kodeksu cywilnego wskazuje, że służebność przesyłu polega na korzystaniu...

19-07-2024

Czytaj więcej

Termin na złożenie oświadczenia o zamrożeniu ceny energii elektrycznej

Aktualności

1 lipca 2024 roku weszła w życie część rozwiązań zawartych w ustawie...

03-07-2024

Czytaj więcej

NSA o dodatkowych wymogach wniosku o przyłączenie do sieci

Orzecznictwo

NSA potwierdza, że gminy nie mogą wprowadzać dodatkowych wymogów do wniosku o...

26-06-2024

Czytaj więcej